Pani katechetka zapytała dzieci na religii, czy wiedzą, co to jest
konkordat. Dzieci nie wiedziały, wiec pani kazała im zapytać w domu
rodziców i powiedzieć na następnej lekcji czego się dowiedziały.
Na następnej lekcji zgłasza się Małgosia i mówi:
- Mi mamusia powiedziała, że konkordat to jest umowa między państwem a kościołem.
- Bardzo dobrze, Małgosiu, dostajesz piątkę - chwali pani katechetka.
Na to wtrąca się Jasio:
- A moim zdaniem to jest jakiś owad!
- Owad? Jasiu, co ty za głupstwa opowiadasz?!
- No bo zapytałem wczoraj tatusia, a on powiedział, że mu to lata koło chuja...