Spięcie na drodze. Wkurzony facet drze się do blondynki:
- Kobieto, robiłaś kiedyś prawo jazdy?!
- Więcej razy od ciebie, debilu!
O głodnym smoku
Przychodzi smok na leśną polanę ze zwierzętami i pyta:
- Nazwisko?
- Niedźwiedź.
- Wpisuję cię na moją listę. Jutro stawisz się tu na polanie i cię zjem.
Niedźwiedź się załamał. Idzie pożegnać z żoną chlipiąc pod nosem.
- Nazwisko? - pyta smok.
- Wilk.
- Wpisuję cię na listę. Jutro stawisz się tu na polanie i cię zjem.
Wilk rozbeczał się jak gówniarz i poszedł po raz ostatni nachlać do baru.
- Nazwisko? - pyta po raz kolejny smok.
- Zając.
- Wpisuję cię na listę. Jutro stawisz się tu na polanie i cię zjem.
- A można nie przychodzić?
- Można. wykreślam.
- Nazwisko?
- Niedźwiedź.
- Wpisuję cię na moją listę. Jutro stawisz się tu na polanie i cię zjem.
Niedźwiedź się załamał. Idzie pożegnać z żoną chlipiąc pod nosem.
- Nazwisko? - pyta smok.
- Wilk.
- Wpisuję cię na listę. Jutro stawisz się tu na polanie i cię zjem.
Wilk rozbeczał się jak gówniarz i poszedł po raz ostatni nachlać do baru.
- Nazwisko? - pyta po raz kolejny smok.
- Zając.
- Wpisuję cię na listę. Jutro stawisz się tu na polanie i cię zjem.
- A można nie przychodzić?
- Można. wykreślam.
Wielki Łeb
Tata, mama i synek stoją przed budką z lodami. Tata zamówił lody
czekoladowe, a mama waniliowe. W tym momencie ojciec z rozmachem trzaska
synka w głowę i pyta:
- A ty jakie chcesz, Wielki Łbie?
Oburzona starsza pani pyta:
- Dlaczego pan go bije i tak wyzywa?!
Ojciec na to:
- Są trzy rzeczy w życiu, które facet chce mieć.
Po pierwsze: duży, fajny samochód. Proszę spojrzeć tam na parking. Oto on.
Po drugie: wielki, wygodny dom. Widzi pani tamten dom na wzgórzu? To mój.
Po trzecie: Fajną laskę z ciasną pipką.
I taką też miałem dopóki Wielki Łeb się nie urodził!
- A ty jakie chcesz, Wielki Łbie?
Oburzona starsza pani pyta:
- Dlaczego pan go bije i tak wyzywa?!
Ojciec na to:
- Są trzy rzeczy w życiu, które facet chce mieć.
Po pierwsze: duży, fajny samochód. Proszę spojrzeć tam na parking. Oto on.
Po drugie: wielki, wygodny dom. Widzi pani tamten dom na wzgórzu? To mój.
Po trzecie: Fajną laskę z ciasną pipką.
I taką też miałem dopóki Wielki Łeb się nie urodził!
Pierwszy dzień szkoły
Pierwszy dzień po wakacjach w szkole podstawowej. Pani pyta:
- Dzieci, kto z was był na wakacje na wsi?
- Ja!
- I ja!
- I ja!
- Dobrze. A jakie głosy słyszeliście na wsi?
- Muuu!
- Beeee!
- Kukuryku!
- Spierdalaj z traktora, gówniarzu!
- Dzieci, kto z was był na wakacje na wsi?
- Ja!
- I ja!
- I ja!
- Dobrze. A jakie głosy słyszeliście na wsi?
- Muuu!
- Beeee!
- Kukuryku!
- Spierdalaj z traktora, gówniarzu!
Ciężka służba
Policjant wraca cały zziajany do domu.
Żona pyta:
- Co się stało?
- Napadło na mnie siedmiu zbirów, ale udało mi się ich pokonać!
A jednego tak kopnąłem, że aż mu kredki z tornistra wypadły!
Żona pyta:
- Co się stało?
- Napadło na mnie siedmiu zbirów, ale udało mi się ich pokonać!
A jednego tak kopnąłem, że aż mu kredki z tornistra wypadły!
Antek niemota
Antek, chłopak ze wsi wziął ślub.
Miesiąc po ślubie ojciec Antka pyta swoją synową:
- No i jak wam się Baśka układa?
- Ano miesiąc po ślubie a Antek mnie jeszcze nie tego...
- Jak to? Już ja z nim pogadam!
Jak zapowiedział tak zrobił
- Antek. Dlaczego ty z Baśką jeszcze nie tego...?
- Wiesz ojciec... Nie wiem jak...
- Jak to nie wiesz? Zara ci pokaże!
Zabrał Antka do stodoły, dał mu świece i mówi:
- Masz i świeć!
Sam wziął Baśkę, rzucił na siano i wydmuchał synową.
Po wszystkim pyta Antka:
- Tera wiesz już jak?
- Wiem!
Spotykają się znowu za jakiś czas i ojciec pyta synową:
- No i jak teraz?
- Fantastycznie, cudownie. Cała wieś mnie pieprzy a Antek ze świecą stoi i przyświeca.
Miesiąc po ślubie ojciec Antka pyta swoją synową:
- No i jak wam się Baśka układa?
- Ano miesiąc po ślubie a Antek mnie jeszcze nie tego...
- Jak to? Już ja z nim pogadam!
Jak zapowiedział tak zrobił
- Antek. Dlaczego ty z Baśką jeszcze nie tego...?
- Wiesz ojciec... Nie wiem jak...
- Jak to nie wiesz? Zara ci pokaże!
Zabrał Antka do stodoły, dał mu świece i mówi:
- Masz i świeć!
Sam wziął Baśkę, rzucił na siano i wydmuchał synową.
Po wszystkim pyta Antka:
- Tera wiesz już jak?
- Wiem!
Spotykają się znowu za jakiś czas i ojciec pyta synową:
- No i jak teraz?
- Fantastycznie, cudownie. Cała wieś mnie pieprzy a Antek ze świecą stoi i przyświeca.
Mroźny poranek
Wczesnym rankiem myśliwy wybrał się na polowanie. Przeszedł kawałek i myśli:
- Tak zimno, dziś pewno nic nie upoluję.
Wrócił więc do domu, rozebrał się i wszedł do łóżka.
- To ty, kochanie? - spytała w półśnie żona myśliwego.
- Tak, skarbie.
- Zimno?
- Oj, bardzo.
- No widzisz, a ten kretyn poszedł na polowanie.
- Tak zimno, dziś pewno nic nie upoluję.
Wrócił więc do domu, rozebrał się i wszedł do łóżka.
- To ty, kochanie? - spytała w półśnie żona myśliwego.
- Tak, skarbie.
- Zimno?
- Oj, bardzo.
- No widzisz, a ten kretyn poszedł na polowanie.
Trumna dla teściowej
Przychodzi gość do zakładu pogrzebowego:
- Poproszę tanią trumnę.
- Dobrze. Drewniane mamy za 2500 zł.
- Nie, nie... za droga.
- To może metalową za 1500 zł.
- Nie, panie. Za droga.
- To może kartonowa za 300 zł.
- Nie panie, za droga. Ja teściową chowam.
- To przynieś pan teściową, to dorobimy uchwyty.
- Poproszę tanią trumnę.
- Dobrze. Drewniane mamy za 2500 zł.
- Nie, nie... za droga.
- To może metalową za 1500 zł.
- Nie, panie. Za droga.
- To może kartonowa za 300 zł.
- Nie panie, za droga. Ja teściową chowam.
- To przynieś pan teściową, to dorobimy uchwyty.
Złośliwa pokojówka
Pani hrabina, znalazłszy kurz na stole w salonie, złorzeczy pokojówce:
- Sprzątać nie umiesz, gotować nie potrafisz!
- Możliwe - unosi się pokojówka. Ale na pewno jestem i w sprzątaniu, i w gotowaniu lepsza od pani hrabiny!
- Kto ci to powiedział?
- Pan hrabia... I jestem lepsza w łóżku od pani!
Hrabina na to szyderczo:
- I to też ci powiedział pan hrabia?
- Nie. Ogrodnik - rzuciła pokojówka.
- Sprzątać nie umiesz, gotować nie potrafisz!
- Możliwe - unosi się pokojówka. Ale na pewno jestem i w sprzątaniu, i w gotowaniu lepsza od pani hrabiny!
- Kto ci to powiedział?
- Pan hrabia... I jestem lepsza w łóżku od pani!
Hrabina na to szyderczo:
- I to też ci powiedział pan hrabia?
- Nie. Ogrodnik - rzuciła pokojówka.
Smród w teatrze
Siedzi facet w teatrze i czuje że coś śmierdzi gównem. Trąca więc typa który siedzi przed nim i pyta:
- Przepraszam, zesrał się pan?
- Tak, a o co chodzi?
- Przepraszam, zesrał się pan?
- Tak, a o co chodzi?
Papież w limuzynie
Papież wyjechał na przejażdżkę samochodową, oczywiście prowadził szofer.
Jednak że papież bardzo nudził się "z tyłu" limuzyny nacisnął guzik
interkomu i mówi do kierowcy:
- Chciałbym teraz poprowadzić.
Kierowca miał dylemat, bo nie wolno mu było się zamieniać, ale papież to papież.
- Zgoda - powiedział i przesiedli się.
Gdy tylko za kierowcą zamknęły się drzwi papież ruszył z piskiem opon. Na prostych osiągał prędkość do 240 km/h, zakręty robił na dwóch kołach, słowem prosił się o interwencje bożą. Dzięki niebiosom zatrzymał ich policjant.
Stróż prawa podszedł do okna kierowcy, a że szyby były przyciemniane, puka.
- Zrobiłem coś nie tak? - pyta papież gdy uchyliło się okno.
- Eee, proszę chwilę poczekać - powiedział speszony policjant i poszedł do samochodu zawiadomić centrale przez radio.
- Halo centrala? Dajcie komisarza!
- Tu komisarz, o co chodzi?
- Zatrzymałem osobistość... co robić?
- Zatrzymałeś premiera? - pyta spokojnym tonem przełożony.
- Nie..
- Prezydenta?! - tym razem dało się słyszeć w jego głosie panikę.
- Nie...
- Boże jedyny! To kogo zatrzymałeś?! - komisarz już prawie płacze z bezsilnej złości.
- Nie wiem, ale papież jest jego szoferem...
- Chciałbym teraz poprowadzić.
Kierowca miał dylemat, bo nie wolno mu było się zamieniać, ale papież to papież.
- Zgoda - powiedział i przesiedli się.
Gdy tylko za kierowcą zamknęły się drzwi papież ruszył z piskiem opon. Na prostych osiągał prędkość do 240 km/h, zakręty robił na dwóch kołach, słowem prosił się o interwencje bożą. Dzięki niebiosom zatrzymał ich policjant.
Stróż prawa podszedł do okna kierowcy, a że szyby były przyciemniane, puka.
- Zrobiłem coś nie tak? - pyta papież gdy uchyliło się okno.
- Eee, proszę chwilę poczekać - powiedział speszony policjant i poszedł do samochodu zawiadomić centrale przez radio.
- Halo centrala? Dajcie komisarza!
- Tu komisarz, o co chodzi?
- Zatrzymałem osobistość... co robić?
- Zatrzymałeś premiera? - pyta spokojnym tonem przełożony.
- Nie..
- Prezydenta?! - tym razem dało się słyszeć w jego głosie panikę.
- Nie...
- Boże jedyny! To kogo zatrzymałeś?! - komisarz już prawie płacze z bezsilnej złości.
- Nie wiem, ale papież jest jego szoferem...
List od ukochanej
Drogi Rysiu,
Nie mogę dalej ciągnąć naszego związku. Odległość między nami
jest zbyt duża. Muszę przyznać, że zdradziłam Cię dwukrotnie,
ponieważ nie było Cię i to nie jest sprawiedliwe.
Wybacz. Proszę, odeślij mi zdjęcie, które ode mnie dostałeś.
Całuski,
Beata.
Żołnierza to zabolało, dlatego poprosił kumpli o wszelkie zdjęcia ich obecnych lub byłych dziewczyn. Tym sposobem do koperty ze zdjęciem Beaty dorzucił zdjęcia innych ładnych dziewczyn, jakie dostał od kolegów. W zestawie pojawiło się 57 zdjęć wraz z listem:
Droga Beatko,
Przepraszam, ale ni cholery nie pamiętam, kim jesteś.
Proszę, wybierz swoje zdjęcie z tej kupki i odeślij całą resztę.
Trzymaj się.
Nie mogę dalej ciągnąć naszego związku. Odległość między nami
jest zbyt duża. Muszę przyznać, że zdradziłam Cię dwukrotnie,
ponieważ nie było Cię i to nie jest sprawiedliwe.
Wybacz. Proszę, odeślij mi zdjęcie, które ode mnie dostałeś.
Całuski,
Beata.
Żołnierza to zabolało, dlatego poprosił kumpli o wszelkie zdjęcia ich obecnych lub byłych dziewczyn. Tym sposobem do koperty ze zdjęciem Beaty dorzucił zdjęcia innych ładnych dziewczyn, jakie dostał od kolegów. W zestawie pojawiło się 57 zdjęć wraz z listem:
Droga Beatko,
Przepraszam, ale ni cholery nie pamiętam, kim jesteś.
Proszę, wybierz swoje zdjęcie z tej kupki i odeślij całą resztę.
Trzymaj się.
Barowa rozmowa
Facet siedzi w barze, podchodzi do niego nieznajomy i pyta:
- Gdybyś obudził się w lesie z podrapanym i wysmarowanym wazeliną tyłkiem, powiedziałbyś komuś?
- Ależ nie - odpowiada facet.
Nieznajomy pyta dalej:
- Gdybyś zauważył, że masz w swoim tyłku zużytą prezerwatywę, powiedziałbyś komuś?
- Jasne, że nie - odpowiada facet.
- Chcesz jechać na kemping?
- Gdybyś obudził się w lesie z podrapanym i wysmarowanym wazeliną tyłkiem, powiedziałbyś komuś?
- Ależ nie - odpowiada facet.
Nieznajomy pyta dalej:
- Gdybyś zauważył, że masz w swoim tyłku zużytą prezerwatywę, powiedziałbyś komuś?
- Jasne, że nie - odpowiada facet.
- Chcesz jechać na kemping?
Prezent dla ekshibicjonisty
- Jaki jest najlepszy prezent dla ekshibicjonisty?
- Krem ściągający pory.
- Krem ściągający pory.
Po pijaku
Idzie pijany zajączek przez las. Nagle pada na ziemię i
zasypia. Zauważył to wilk, więc podchodzi i ma ochotę go wszamać. Już ma
się zabrać do jedzenia, kiedy nagle zauważa to drugi wilk.
- Słuchaj, podzielmy się tym zającem...
- Ja pierwszy go znalazłem i ja go zjem!
Szybko wywiązała się bójka.
Rankiem zajączek budzi się. Rozgląda dookoła i widzi wokół siebie krajobraz jak po bitwie i dwa martwe wilki. Drapie się w czoło i mówi:
- Kurwa, po pijaku to kiedyś cały las rozpierdolę!!!
- Słuchaj, podzielmy się tym zającem...
- Ja pierwszy go znalazłem i ja go zjem!
Szybko wywiązała się bójka.
Rankiem zajączek budzi się. Rozgląda dookoła i widzi wokół siebie krajobraz jak po bitwie i dwa martwe wilki. Drapie się w czoło i mówi:
- Kurwa, po pijaku to kiedyś cały las rozpierdolę!!!
Wojna w lesie
W lesie wybucha wojna. Ogłaszają mobilizację. Niedźwiedź i zając,
najlepsi kumple idą się stawić na komisję wojskową. Siadają razem na
korytarzu, kolejni rekruci są przydzielani do odpowiednich jednostek.
Nadeszła pora na niedźwiedzia. Po wejściu do pokoju wojskowy pokazuje mu
zdjęcie samolotu:
– Niedźwiedź, wiesz co to jest?
– Nie mam pojęcia, nigdy czegoś takiego nie widziałem.
Na następnym zdjęciu widnieje czołg:
– A to, wiesz co to?
– Eee no to jest czołg.
– Wspaniale, a umiesz go obsłużyć?
– Niestety nie.
Wojskowy otwiera szafkę stojącą obok i wyjmuje karabin.
– A co powiesz mi o tym?
– AK 47, kaliber 7.62 mm, karabinek automatyczny.
– Dobrze, wystarczy, do piechoty.
Niedźwiedź wychodzi z pokoju, podbiega do niego zając:
– I jak było?
– Jestem w piechocie. Słuchaj, na początku pokażą ci zdjęcia jakiegoś sprzętu. Mów , że nie wiesz co to jest. Na koniec wyjmą z jedynej tam stojącej szafy karabin. Powiedz, że umiesz z niego strzelać i będziemy razem w piechocie.
Przychodzi kolej zająca. Wojskowy pokazuje zdjęcie samolotu:
– Wiesz co to jest?
– Nie mam pojęcia.
Zdjęcie czołgu:
– A to?
– Też nie.
Zdenerwowany wojskowy krzyczy:
– To co ty do cholery wiesz?!
– Wiem, że w szafie trzymacie kałacha.
– Dobrze zając, do wywiadu.
– Niedźwiedź, wiesz co to jest?
– Nie mam pojęcia, nigdy czegoś takiego nie widziałem.
Na następnym zdjęciu widnieje czołg:
– A to, wiesz co to?
– Eee no to jest czołg.
– Wspaniale, a umiesz go obsłużyć?
– Niestety nie.
Wojskowy otwiera szafkę stojącą obok i wyjmuje karabin.
– A co powiesz mi o tym?
– AK 47, kaliber 7.62 mm, karabinek automatyczny.
– Dobrze, wystarczy, do piechoty.
Niedźwiedź wychodzi z pokoju, podbiega do niego zając:
– I jak było?
– Jestem w piechocie. Słuchaj, na początku pokażą ci zdjęcia jakiegoś sprzętu. Mów , że nie wiesz co to jest. Na koniec wyjmą z jedynej tam stojącej szafy karabin. Powiedz, że umiesz z niego strzelać i będziemy razem w piechocie.
Przychodzi kolej zająca. Wojskowy pokazuje zdjęcie samolotu:
– Wiesz co to jest?
– Nie mam pojęcia.
Zdjęcie czołgu:
– A to?
– Też nie.
Zdenerwowany wojskowy krzyczy:
– To co ty do cholery wiesz?!
– Wiem, że w szafie trzymacie kałacha.
– Dobrze zając, do wywiadu.
W górę i w dół
Przychodzi baba do lekarza i mówi, że coś jej w przełyku chodzi raz w górę, raz w dół.
Lekarz przebadał babę dokładnie i mówi:
- Ma pani twarz tak podobną do dupy, że gówno nie wie którędy ma wyjść.
- Ma pani twarz tak podobną do dupy, że gówno nie wie którędy ma wyjść.
Konserwa rybna
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze strasznie boli mnie brzuch.
- A co pani dzisiaj jadła?
- Konserwę rybną - odpowiada baba.
- Pewnie ryby były nieświeże - stwierdza lekarz.
- Nie wiem, nie otwierałam.
- Panie doktorze strasznie boli mnie brzuch.
- A co pani dzisiaj jadła?
- Konserwę rybną - odpowiada baba.
- Pewnie ryby były nieświeże - stwierdza lekarz.
- Nie wiem, nie otwierałam.
Obsesja seksualna
Przychodzi baba do lekarza psychiatry. Ten rozpoczyna badanie i pokazuje
babie trójkąt.
- Z czym to się pani kojarzy?
- Z seksem - odpowiada baba.
- A to? - pyta lekarz pokazując koło.
- Z seksem.
- A to? - lekarz demonstruje kwadrat.
- Z seksem.
- Cierpi pani na obsesję seksualną - pada diagnoza.
- Ja?!! Przecież to pan mi te wszystkie świństwa pokazuje!
- Z czym to się pani kojarzy?
- Z seksem - odpowiada baba.
- A to? - pyta lekarz pokazując koło.
- Z seksem.
- A to? - lekarz demonstruje kwadrat.
- Z seksem.
- Cierpi pani na obsesję seksualną - pada diagnoza.
- Ja?!! Przecież to pan mi te wszystkie świństwa pokazuje!
Gdzie śpią rodzice
- Gdzie śpią wasi rodzice? - pyta się pani dzieci w szkole.
- Na łóżku - odpowiada Małgosia.
- Na kanapie - mówi Krzysiu.
- A twoi Jasiu gdzie śpią? - pyta nauczycielka.
- Moi to śpią na linie.
- Jak to na linie?
- No bo słyszałem jak mama mówiła rano do taty: "Spuszczaj się szybciej, bo do roboty się spóźnisz".
- Na łóżku - odpowiada Małgosia.
- Na kanapie - mówi Krzysiu.
- A twoi Jasiu gdzie śpią? - pyta nauczycielka.
- Moi to śpią na linie.
- Jak to na linie?
- No bo słyszałem jak mama mówiła rano do taty: "Spuszczaj się szybciej, bo do roboty się spóźnisz".
Kłamie, bije i przeklina
Mama mówi do Jasia:
- Jasiu, dlaczego już się nie bawisz z Kaziem?
- A czy ty mamusiu chciałabyś się bawić z kimś, kto kłamie, bije i przeklina?
- Oczywiście, że nie, Jasiu!
- No widzisz. Kaziu też nie chce!
- Jasiu, dlaczego już się nie bawisz z Kaziem?
- A czy ty mamusiu chciałabyś się bawić z kimś, kto kłamie, bije i przeklina?
- Oczywiście, że nie, Jasiu!
- No widzisz. Kaziu też nie chce!
Zadanie domowe
Nauczycielka pyta Maciusia:
- Zrobiłeś zadanie?
- Proszę pani, mamusia zachorowała i musiałem wszystko w domu robić...
- Siadaj, dwója! A ty Antek, zrobiłeś zadanie?
- Ja proszę pani musiałem ojcu pomagać w polu...
- Siadaj, dwója! A ty Jasiu, zrobiłeś zadanie?
- Jakie zadanie, proszę pani, mój brat wyszedł z więzienia, taka balanga była, że szkoda gadać!
- Ty mnie tutaj swoim bratem nie strasz! Siadaj. Trója.
- Zrobiłeś zadanie?
- Proszę pani, mamusia zachorowała i musiałem wszystko w domu robić...
- Siadaj, dwója! A ty Antek, zrobiłeś zadanie?
- Ja proszę pani musiałem ojcu pomagać w polu...
- Siadaj, dwója! A ty Jasiu, zrobiłeś zadanie?
- Jakie zadanie, proszę pani, mój brat wyszedł z więzienia, taka balanga była, że szkoda gadać!
- Ty mnie tutaj swoim bratem nie strasz! Siadaj. Trója.
Najlepszy treser
Diabeł zawołał Polaka, Ruska i Niemca i mówi:
- Każdy z was dostanie do tresury małego pieska i zostanie z nim zamknięty w pokoju. Za miesiąc wrócę i sprawdzę, jak wam poszło. Ten kto najlepiej wytresuje pieska dostanie bogactwa jakie sobie tylko wymarzy!
Po miesiącu diabeł wraca i sprawdza.
Wchodzi do Niemca. A tam piesek siedzi przy perkusji i odwala na niej solówkę jakiej jeszcze świat nie widział.
Wchodzi do Ruska. Ten daje pieskowi harmoszkę, a piesek jak nie zacznie grać i wywijać kozaczoki. Wchodzi do Polaka, a tam w kącie siedzi trzęsący się, wychudzony piesek. Diabeł pyta zaskoczony:
- Ej Polak! Wytresowałeś psa?
- Wytresowałem...
- No to pokaż co on potrafi!
Polak spokojnie wyciąga jabłko z kieszeni i zaczyna je wolno wycierać. Piesek patrzy na niego i trzęsącym się głosem mówi:
- Daj gryza ... Krzysiu...!!!
- Każdy z was dostanie do tresury małego pieska i zostanie z nim zamknięty w pokoju. Za miesiąc wrócę i sprawdzę, jak wam poszło. Ten kto najlepiej wytresuje pieska dostanie bogactwa jakie sobie tylko wymarzy!
Po miesiącu diabeł wraca i sprawdza.
Wchodzi do Niemca. A tam piesek siedzi przy perkusji i odwala na niej solówkę jakiej jeszcze świat nie widział.
Wchodzi do Ruska. Ten daje pieskowi harmoszkę, a piesek jak nie zacznie grać i wywijać kozaczoki. Wchodzi do Polaka, a tam w kącie siedzi trzęsący się, wychudzony piesek. Diabeł pyta zaskoczony:
- Ej Polak! Wytresowałeś psa?
- Wytresowałem...
- No to pokaż co on potrafi!
Polak spokojnie wyciąga jabłko z kieszeni i zaczyna je wolno wycierać. Piesek patrzy na niego i trzęsącym się głosem mówi:
- Daj gryza ... Krzysiu...!!!
Egzamin z historii transportu
Przychodzi student na egzamin z historii transportu. Profesor zadaje mu na dzień dobry pytanie:
- Proszę podać ile wynosiła długość linii kolejowych w Polsce?
Student zdębiał, ale pyta:
- A w którym roku?
- Wie Pan co, jest mi to obojętne.
- Rok 1465 - kilometrów: 0.
- Proszę podać ile wynosiła długość linii kolejowych w Polsce?
Student zdębiał, ale pyta:
- A w którym roku?
- Wie Pan co, jest mi to obojętne.
- Rok 1465 - kilometrów: 0.
Konkordat
Pani katechetka zapytała dzieci na religii, czy wiedzą, co to jest
konkordat. Dzieci nie wiedziały, wiec pani kazała im zapytać w domu
rodziców i powiedzieć na następnej lekcji czego się dowiedziały.
Na następnej lekcji zgłasza się Małgosia i mówi:
- Mi mamusia powiedziała, że konkordat to jest umowa między państwem a kościołem.
- Bardzo dobrze, Małgosiu, dostajesz piątkę - chwali pani katechetka.
Na to wtrąca się Jasio:
- A moim zdaniem to jest jakiś owad!
- Owad? Jasiu, co ty za głupstwa opowiadasz?!
- No bo zapytałem wczoraj tatusia, a on powiedział, że mu to lata koło chuja...
Na następnej lekcji zgłasza się Małgosia i mówi:
- Mi mamusia powiedziała, że konkordat to jest umowa między państwem a kościołem.
- Bardzo dobrze, Małgosiu, dostajesz piątkę - chwali pani katechetka.
Na to wtrąca się Jasio:
- A moim zdaniem to jest jakiś owad!
- Owad? Jasiu, co ty za głupstwa opowiadasz?!
- No bo zapytałem wczoraj tatusia, a on powiedział, że mu to lata koło chuja...
Jak dziecko
W parku siedzi i rozmawia dwóch staruszków:
- Wiesz, ostatnio spałem jak dziecko...
- Znaczy jak?
- Całą noc płakałem i dwa razy się zesrałem.
- Wiesz, ostatnio spałem jak dziecko...
- Znaczy jak?
- Całą noc płakałem i dwa razy się zesrałem.
Worek kamieni
Idą dwaj wariaci przez pustynię. Jeden z nich niesie worek kamieni. W końcu drugi wariat nie wytrzymuje i pyta:
- Ej, a ty po co niesiesz te kamienie?
- To bardzo proste. Jak zacznie nas gonić lew, to rzucę kamienie i będzie mi lżej uciekać!
- Ej, a ty po co niesiesz te kamienie?
- To bardzo proste. Jak zacznie nas gonić lew, to rzucę kamienie i będzie mi lżej uciekać!
Elektryk w autobusie
W autobusie:
- Proszę bilet do kontroli.
- Nie mam. A pan mi pokaże swój bilet?
- Przecież jestem kontrolerem!!!
- A ja, kurwa, elektrykiem. Mogę nie płacić za prąd?
- Proszę bilet do kontroli.
- Nie mam. A pan mi pokaże swój bilet?
- Przecież jestem kontrolerem!!!
- A ja, kurwa, elektrykiem. Mogę nie płacić za prąd?
Segregacja zdobyczy
Ludożercy segregują złapanych białych.
- Zdrowy?
- Zdrowy.
- To na mięso. Następny. Zdrowy?
- Chory.
- Na co?
- Na cukrzycę.
- To na kompot.
- Zdrowy?
- Zdrowy.
- To na mięso. Następny. Zdrowy?
- Chory.
- Na co?
- Na cukrzycę.
- To na kompot.
Przed lustrem
Kobieta w kwiecie wieku staje przed lustrem i mówi do męża.
- Ech... przybyło mi zmarszczek, utyłam, te włosy takie jakieś nijakie... Zbrzydłam. Powiedz mi, kochanie, coś miłego!
- Wzrok masz dalej dobry!
- Ech... przybyło mi zmarszczek, utyłam, te włosy takie jakieś nijakie... Zbrzydłam. Powiedz mi, kochanie, coś miłego!
- Wzrok masz dalej dobry!
Dowcipniś
- Idzie pijak ulicą i śmieje się sam do siebie co chwilę, a zaraz później macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta:
- Z czego pan się tak śmieje?
- Opowiadam sobie kawały.
- A dlaczego macha pan ręką?
- Bo niektóre już znam.
- Z czego pan się tak śmieje?
- Opowiadam sobie kawały.
- A dlaczego macha pan ręką?
- Bo niektóre już znam.
Barowy zakład
Wchodzi Amerykanin do baru w Polsce i mówi:
-Słyszałem, że wy, Polacy to jesteście straszni pijacy. Założę się o 500$, że żaden z was nie wypije litra wódki jednym haustem. W barze cisza. Każdy boi się podjąć zakład. Jeden gościu nawet wyszedł. Mija kilka minut, wraca ten sam gościu, podchodzi do Amerykanina i mówi:
-Czy twój zakład jest wciąż aktualny?
-Tak. Kelner! Litr wódki podaj!
Gościu wziął głęboki oddech i fruuu... z litra wódki została pusta butelka. Amerykanin stoi jak wryty, wypłaca 500$ i mówi:
-Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, mógłbym wiedzieć, gdzie wyszedłeś kilka minut wcześniej?
-A, poszedłem do baru obok sprawdzić, czy mi się uda...
-Słyszałem, że wy, Polacy to jesteście straszni pijacy. Założę się o 500$, że żaden z was nie wypije litra wódki jednym haustem. W barze cisza. Każdy boi się podjąć zakład. Jeden gościu nawet wyszedł. Mija kilka minut, wraca ten sam gościu, podchodzi do Amerykanina i mówi:
-Czy twój zakład jest wciąż aktualny?
-Tak. Kelner! Litr wódki podaj!
Gościu wziął głęboki oddech i fruuu... z litra wódki została pusta butelka. Amerykanin stoi jak wryty, wypłaca 500$ i mówi:
-Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, mógłbym wiedzieć, gdzie wyszedłeś kilka minut wcześniej?
-A, poszedłem do baru obok sprawdzić, czy mi się uda...
Holenderska kontrola
Kontrola dokumentów na polu w Holandii. Pytają Polaka:
- Mówi pan po holendersku?
- Tak, trochę.
- A ma pan pozwolenie na pracę?
- Oczywiście, mam.
- A pana kolega tam w pomidorach też ma?
- Naturalnie, też ma.
- Mógłby pan go zawołać?
- Oczywiście. JÓZEEEEK!!! SPIERDALAJ!!!
- Mówi pan po holendersku?
- Tak, trochę.
- A ma pan pozwolenie na pracę?
- Oczywiście, mam.
- A pana kolega tam w pomidorach też ma?
- Naturalnie, też ma.
- Mógłby pan go zawołać?
- Oczywiście. JÓZEEEEK!!! SPIERDALAJ!!!
Urodziny Jasia
Mały Jasiu ma urodziny i wypatruje przez okno gości.
Nagle mówi do mamy:
- Mamo wujek i ciocia idą!
- Nie mówi się wujek i ciocia tylko wujostwo.
Wygląda dalej.
- Mamo kuzyn i kuzynka idą!
- Jasiu nie mówi się kuzyn i kuzynka tylko kuzynostwo.
Patrzy dalej, zauważył babcię i dziadka:
- Mamo dziadostwo idzie.
Nagle mówi do mamy:
- Mamo wujek i ciocia idą!
- Nie mówi się wujek i ciocia tylko wujostwo.
Wygląda dalej.
- Mamo kuzyn i kuzynka idą!
- Jasiu nie mówi się kuzyn i kuzynka tylko kuzynostwo.
Patrzy dalej, zauważył babcię i dziadka:
- Mamo dziadostwo idzie.
Papuga ze wstążeczkami
Wchodzi facet to sklepu zoologicznego z zamiarem kupienia papugi.
Rozgląda się i widzi papugę w klatce, z dwoma wstążeczkami przy pazurach. Więc się pyta:
- Panie po co te wstążki?
- Jak Pan pociągniesz za lewą to papuga mówi po angielsku, a jak za prawą to po niemiecku.
- A jak pociągne za obie?
- Wtedy to się zesram - odpowiada papuga.
Rozgląda się i widzi papugę w klatce, z dwoma wstążeczkami przy pazurach. Więc się pyta:
- Panie po co te wstążki?
- Jak Pan pociągniesz za lewą to papuga mówi po angielsku, a jak za prawą to po niemiecku.
- A jak pociągne za obie?
- Wtedy to się zesram - odpowiada papuga.
Zadanie na szóstkę
Pani zwraca się do Jasia w czasie lekcji:
- Jasiu wymień zdanie z ptakiem.
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak.
- Teraz z dwoma ptakami - mówi pani.
- Tata przyszedł nawalony jak szpak i wywinął orła - odpowiada Jasiu.
- A jak wymienisz z pięcioma dostaniesz szóstkę!
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wywinął orła, po czym wyleciały mu dwa gile, puścił pawia i poszedł dalej chlać na sępa.
- Jasiu wymień zdanie z ptakiem.
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak.
- Teraz z dwoma ptakami - mówi pani.
- Tata przyszedł nawalony jak szpak i wywinął orła - odpowiada Jasiu.
- A jak wymienisz z pięcioma dostaniesz szóstkę!
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wywinął orła, po czym wyleciały mu dwa gile, puścił pawia i poszedł dalej chlać na sępa.
Zajączek i pół kilo soli
Przychodzi króliczek do nowego sklepu misia:
- No, misiu, ładny masz sklep. To ja może kupię od ciebie tak z pół kilo soli.
- Wspaniale, króliczku, tylko jest jeden problem. Bo widzisz, nie kupiłem jeszcze wagi, więc postaram się nasypać Ci na oko...
- Do dupy se nasyp, debilu!
- No, misiu, ładny masz sklep. To ja może kupię od ciebie tak z pół kilo soli.
- Wspaniale, króliczku, tylko jest jeden problem. Bo widzisz, nie kupiłem jeszcze wagi, więc postaram się nasypać Ci na oko...
- Do dupy se nasyp, debilu!
Kogut Kaziu
Chłop miał 200 kur i ani jednego koguta. Poszedł do sąsiada, kupić tak ze trzy na początek.
A sąsiad na to:
- Ale po co trzy? Słuchaj stary - ja ci sprzedam Kazia. Kazio to jest taki kogut, że ci te wszystkie 200 kur obsłuży.
Po trzeciej wódce dobili targu. Chłop wrócił z Kaziem do gospodarstwa, wypuścił go z klatki i mówi:
- Słuchaj Kaziu - to jest teraz twoje gospodarstwo, 200 kur na ciebie czeka. Wyluzuj się, jesteś tu jedynym kogutem, nie ma co się spieszyć. Tylko mi się nie zmarnuj bo kupę kasy za ciebie dałem.
Ledwo skończył mówić, SRU! Kaziu wpadł do kurnika. Przeleciał wszystkie kury kilka razy, tylko pierze leciało. SRU! Poleciał do budynku obok gdzie były kaczki - to samo. Chłop krzyczy, próbuje go hamować. Ale gdzie tam! SRU! Poszedł Kazio za stadem gęsi i zniknął w oddali. Rano
chłop wstaje, patrzy - leży Kaziu na podwórku, kompletna padlina. Nad nim krążą sępy. Chłop podbiega i krzyczy:
- A widzisz Kaziu, mówiłem ci, daj spokój. Tyle kasy w błoto...
A Kaziu otwiera jedno oko i syczy przez zaciśnięty dziób:
- Ćśśś, spierdalaj, bo mi sępy płoszysz...
A sąsiad na to:
- Ale po co trzy? Słuchaj stary - ja ci sprzedam Kazia. Kazio to jest taki kogut, że ci te wszystkie 200 kur obsłuży.
Po trzeciej wódce dobili targu. Chłop wrócił z Kaziem do gospodarstwa, wypuścił go z klatki i mówi:
- Słuchaj Kaziu - to jest teraz twoje gospodarstwo, 200 kur na ciebie czeka. Wyluzuj się, jesteś tu jedynym kogutem, nie ma co się spieszyć. Tylko mi się nie zmarnuj bo kupę kasy za ciebie dałem.
Ledwo skończył mówić, SRU! Kaziu wpadł do kurnika. Przeleciał wszystkie kury kilka razy, tylko pierze leciało. SRU! Poleciał do budynku obok gdzie były kaczki - to samo. Chłop krzyczy, próbuje go hamować. Ale gdzie tam! SRU! Poszedł Kazio za stadem gęsi i zniknął w oddali. Rano
chłop wstaje, patrzy - leży Kaziu na podwórku, kompletna padlina. Nad nim krążą sępy. Chłop podbiega i krzyczy:
- A widzisz Kaziu, mówiłem ci, daj spokój. Tyle kasy w błoto...
A Kaziu otwiera jedno oko i syczy przez zaciśnięty dziób:
- Ćśśś, spierdalaj, bo mi sępy płoszysz...
Moje serce
Zdziwiony lekarz pyta żonę pacjenta:
- Naprawdę nie zorientowała się pani, że mąż miał zawał?
- Nie. Zaskoczyło mnie jedynie, że przeszło po 20 latach małżeństwa mąż wyszeptał: "Jadzia, moje serce..."
- Naprawdę nie zorientowała się pani, że mąż miał zawał?
- Nie. Zaskoczyło mnie jedynie, że przeszło po 20 latach małżeństwa mąż wyszeptał: "Jadzia, moje serce..."
Nocne kazanie
Późną nocą policjant zatrzymuje na ulicy podpitego mężczyznę:
- A dokąd to?
- Idę wysłuchać kazania.
- A kto o drugiej w nocy wygłasza kazania?
- Moja żona.
- A dokąd to?
- Idę wysłuchać kazania.
- A kto o drugiej w nocy wygłasza kazania?
- Moja żona.
Jak świnia
Mąż i żona jedzą obiad, żona paskudnie oblała się zupą:
- Popatrz jak ja wyglądam - jak świnia!
- No, i jeszcze się zupą oblałaś.
- Popatrz jak ja wyglądam - jak świnia!
- No, i jeszcze się zupą oblałaś.
Subskrybuj:
Posty (Atom)